Wyszukiwarki

Darmowe narzędzia SEO – kilkanaście sprawdzonych propozycji

#SEO_i_Pozycjonowanie
Michał / 9 kwietnia 2021 / ok. 11 minut czytania

Branża SEO nie stoi w miejscu. Choć nie ma w niej nic pewnego, coraz mniej jest w niej wszelkiego wróżenia z fusów. W dzisiejszych czasach mamy do dyspozycji mnóstwo specjalistycznych narzędzi do analizy danych, poglądu konkurencji, śledzenia optymalizacji technicznej naszej strony, czy też dedykowanych wtyczek do popularnych systemów CMS jak chociażby WordPress. Nie będę ukrywał, że większość płatnych narzędzi SEO, które znam, jest naprawdę cholernie drogich. To rzeczy dedykowane głównie firmom i specjalistycznym agencjom, które zajmują się pozycjonowaniem. Na szczęście istnieje całkiem pokaźna ilość naprawdę świetnych i w pełni (lub częściowo) darmowych narzędzi, które też potrafią znacząco pomóc nam przy rozwoju i pozycjonowaniu swojej strony.

Darmowe narzędzia do analizy ruchu swojego i konkurentów

1. Google Analytics

Zdecydowanie jedno z najpopularniejszych i najprzyjemniejszych narzędzi do analizy swojego ruchu. Choć Google Analytics w swoich danych przedstawia ruch z wyszukiwarek, jest on w stanie wyodrębnić go od ruchu z np. Social Mediów. Google Analytics pozwala nam na sprawdzenie danych takich jak między innymi ruch na naszej stronie (z podziałem na konkretne daty i źródła), średni czas trwania sesji, czy współczynnik odrzuceń. Ponadto możemy znaleźć w nim dane dotyczące lokalizacji naszych użytkowników, czy też sesji według konkretnych urządzeń. Te z pozoru średnio SEO-we dane potrafią być kluczowe przy analizie rozmaitych problemów ze stroną, a także przy planowaniu konkretnych strategii. Przykładowo, dzięki temu narzędziu wiem, że jedna z moich stron ma aż 79% ruchu pochodzącego z telefonów komórkowych. To dla mnie bardzo przydatna informacja, bo wiem, na czym powinienem się skupiać przy dalszym rozwoju.

Przykładowe dane w Google Analytics

2. Google Search Console i Bing Webmaster Tools

Nie bez powodu umieściłem te dwa narzędzia w jednym punkcie. Choć mają inne szaty graficzne, inne nazwy i dotyczą innych wyszukiwarek – służą do mniej więcej podobnych zadań. Do analizy ruchu pochodzącego z Google lub z Bing (w zależności od narzędzia). Oprócz samych ilości wejść na konkretne frazy uzyskamy w nich bardzo przydatne informacje na temat między innymi całościowych wyświetleń, CTR (procent kliknięć względem wyświetleń), czy historie pozycji.

W obu tych narzędziach możemy przesłać też sitemapę naszej witryny, do czego serdecznie zachęcam.

Do analizy zwykle korzystam z  Google Search Console, ponieważ większość mojego ruchu pochodzi jakby nie było z Google, a dane dotyczące samej historii wydają mi się nieco bardziej przejrzyste. Nie zmienia to jednak faktu, że gorąco zachęcam do zarejestrowania się w Bing Webmaster Tools, bo ruch z Bing może nas w przypadku niektórych stron bardzo miło zaskoczyć, warto więc przynajmniej dodać tam swoją sitemapę, tym bardziej że istnieje opcja importu swoich serwisów bezpośrednio z Google Search Console.

Przykładowe dane w Google Search Console

Zobacz więcej narzędzi do analizy ruchu i narzędzia do analizy ruchu konkurencji.

Darmowe narzędzia do analizy i sprawdzania linków

1. Google Search Console i Bing Webmaster Tools

Znów to samo? Spokojnie, nie reguluj monitora. Google Search Console i Bing Webmaster Tools to świetne narzędzia nie tylko do analizy ruchu z wyszukiwarek, ale i do analizy linków przychodzących. Z doświadczenia wiem, że zakładka “Linki” w GSC, czy “Łącza przychodzące” Bing Webmaster Tools potrafi nieraz wynaleźć mi perełki, których nie pokazał mi żaden inny serwis. Oczywiste jest, że te narzędzia nie pokazuje SEO-wych parametrów. Na większą skalę analiza takich linków jest dość problematyczna bez wyeksportowania ich do zewnętrznego narzędzia. Bez tego trzeba będzie ręcznie sprawdzać, które linki są oznaczone jako np. “nofollow”, a które nie. Pomijam już fakt braku bardziej “dzikich”, ale jednak nieraz dość miarodajnych parametrów, jak chociażby Domain Rating, znany między innymi z Ahrefs.

Moim zdaniem jeśli nie macie do czynienia z naprawdę wielką stroną i mnóstwem linków przychodzących – to narzędzie może wystarczyć. Osobiście nie jestem zwolennikiem panicznego śledzenia linków, ale te narzędzia bardzo fajnie sprawdzają się między innymi do śledzenia tego, kto nas podlinkował i co ciekawego o nas napisał.

2. Ahrefs (darmowy “backlink checker”)

Świetne, typowo SEO-we narzędzie do darmowej analizy linków. Mniej świetna jest za to captcha, która w moim przypadku wyświetla się praktycznie cały czas i nieraz nie mogę przez nią przejść przez nawet kilka minut. Oprócz samych linków wyświetlany jest także typ strony, jej parametry takie jak Domain Rating, czy URL Rating, a także kilka innych, równie ciekawych parametrów.

Przykładowy profil linków z Ahrefs

3. Backlinkwatch.com

Kolejne dość ciekawe narzędzie do sprawdzania linków. Nie będę ukrywał, że dawno go nie używałem, ale ma kilka swoich zalet. W moim przypadku zawsze bardzo sprawnie znajdowało też te mniej “znaczące” linki z chociażby różnego rodzaju for internetowych. Analiza linków ma to do siebie, że nie zawsze każde narzędzie znajdzie je wszystkie, więc chcąc uzyskać szczegółowe informacje, najlepiej skorzystać z przynajmniej kilku stron. Jedną z nich może być właśnie darmowy Backlinkwatch.

 

Darmowe narzędzia do analizy swojej strony

1. PageSpeed Insights

Słyszeliście o nadchodzącej (na moment pisania tych słów) aktualizacji Google Core Web Vitals? Szkoda, że za optymalizację działania swoich stron wielu webmasterów postanowiło wziąć się dopiero teraz. Moi znajomi wiedzą, że zawsze interesowałem się przede wszystkim techniczną częścią SEO i próbowałem zdobywać ruch dobrą treścią i optymalizacją techniczną – nieraz przyniosło mi to naprawdę całkiem niezłe efekty. Te wszystkie aktualizacje nie są przypadkowe, wyszukiwarki dążą do tego, żeby ludzie zamiast próbować nimi manipulować – starali się dostarczać jakościową treść stworzoną z myślą przede wszystkim o użytkowniku.

Z tego też powodu parametry dotyczące szybkości ładowania strony są dziś coraz ważniejsze. Szybkość to jednak niejedyny czynnik. Warto sprawdzić swoją stronę także pod kątem na przykład układu CLS, żeby zapobiegać różnego rodzaju nieoczekiwanym przesunięciom elementów mogących wprowadzić użytkownika w błąd i irytację. Nie mniej ważny jest też choćby kontrast kolorów, który dla osób ze słabszym wzrokiem powinien być odpowiednio dopasowany, tak by treści się im ze sobą nie zlewały. To tylko niektóre z parametrów, które możemy sprawdzić w PageSpeed Insights.

Żeby ostatecznie zachęcić Was do skorzystania z tego narzędzia, nadmienię tylko, że jest to narzędzie Google. W kontekście pozycjonowania w tej wyszukiwarce przedstawione tam parametry mogą być naprawdę bardzo miarodajne.

Pagespeed Webporady

Na górze znajdziecie dwie wersje: “Na komórki” i “Na komputery”. Domyślnie wyświetli się ta na komórki (mobile first?), ale moim zdaniem warto zwrócić uwagę na obie te zakładki. Pamiętajcie też, żeby przesadnie nie sugerować się samymi liczbami w kółeczku. Zjeżdżając na dół, możecie uzyskać podpowiedzi, które mogą być kluczowe przy wdrażaniu poprawek przez Was lub przez Waszego Webmastera.

2. GTmetrix

Kolejne niezwykle popularne narzędzie do analizy szybkości naszej strony. Sprawia wrażenie znacznie bardziej rozbudowanego i dostarcza naprawdę mnóstwa szczegółowych informacji wraz z poradami dotyczącymi optymalizacji. Choć z oczywistych przyczyn bardziej sugerowałbym się wynikami w PageSpeedzie, tak GTmetrix może dostarczyć nam naprawdę również świetnych danych, które mogą pomóc w poprawie odczuć naszych użytkowników.

Z doświadczenia pamiętam, że serwery testowe są bodajże w Kanadzie, więc jeśli nie używacie np. Cloudflare, to wyniki dotyczące szybkości dla Polskich serwerów raczej nie będą super piorunujące.

3. SEOptimer

Naprawdę fantastyczne narzędzie do automatycznych SEOwych audytów. Dzienna ilość użyć jest co prawda limitowana, ale można z niego wydobyć naprawdę mnóstwo przydatnych informacji na temat słabych technicznych stron naszej witryny. Po przeskanowaniu Waszej strony możecie przejść do zakładki “Recommendations”, w której znajdziecie wskazówki dotyczące tego, co możecie poprawić według tego audytu.

Od razu zaznaczę, żeby się tymi Rekomendacjami przesadnie nie przejmować i nie próbować na siłę zrealizować wszystkiego. Wiele z nich dotyczy chociażby profili na Social Mediach. Możecie wziąć te wyniki pod uwagę i zobaczyć co da się poprawić, ale nie polecam starać się na siłę osiągać tu najwyższego możliwego wyniku, bo osobiście uważam, że w kontekście SEO (czy jakimkolwiek innym) puste profile na wszystkich znanych Social Mediach nie są jakieś niezbędne… A przeznaczanie na nie czasu też nie zawsze ma sens, wszystko tak naprawdę zależy od typu Waszej strony, czy biznesu.

4. Screaming Frog SEO Spider

Pierwszy i jedyny program komputerowy do pozycjonowania, a właściwie optymalizacji strony na tej liście. W odróżnieniu od innych nie działa on w przeglądarce. Jedno z najcudowniejszych SEOwych narzędzi, które w dodatku oferuje naprawdę przyzwoity bezpłatny pakiet. Szczerze mówiąc Screaming Frog SEO Spider już nieraz niemal uratował mi projekt. Pamiętam, że kiedyś wypuściłem stronę na własnym, napisanym od zera i  średnio testowanym silniku. Napisałem całość w zaledwie kilka dni i wrzuciłem to do sieci. Strona miała wbrew pozorom niemały potencjał, ale przez kilka miesięcy nie mogła się wbić mimo stosunkowo średnio konkurencyjnej “niszy”. Postanowiłem, że z ciekawości przeskanuję stronę Screaming Frogiem. Po minucie złapałem się za głowę. Okazało się, że kilka tysięcy podstron ma błędnie ustawiony adres kanonczny (canonical) – zwykły błąd ludzki, którego po prostu nie zauważyłem na etapie testów. Poprawiłem jeszcze tego samego dnia, a strona po kilku miesiącach zaczęła przynosić całkiem sensowny ruch. Nie mówię, że ze złym canonicalem mogłoby się to nie udać (tym bardziej, że ruch mam tam przede wszystkim na stronę główną), ale na pewno był to spory błąd wymagający natychmiastowej poprawki. Podejrzewam, że gdyby nie ciekawość i ten program – zorientowałbym się pewnie dopiero po kilku tygodniach lub nawet miesiącach. Oprócz canonicali Screaming Frog znalazł mi też niejeden niewłaściwy link wewnętrzny, który powodował 404 i wiele innych rzeczy, które zdarzają się przede wszystkim wtedy, gdy piszesz swoje strony samodzielnie i niezbyt dokładnie je testujesz.

Serdecznie polecam nauczyć się obsługi tego narzędzia i skanować nim raz na jakiś czas każdy swój projekt (szczególnie tuż po wrzuceniu go do sieci).

 

Darmowe SEO-we wtyczki do przeglądarki

W tym przypadku skoncentruje się głównie na Google Chrome i linki też będą podawane do wtyczek właśnie dla tej przeglądarki. Niektóre z tych wtyczek znajdziecie jednak również np. na Firefox, czy Operę.

1. SEO META in 1 CLICK

Wtyczkę polecił mi parę lat temu gość dzwoniący z jakiejś agencji SEO. Od czasu do czasu lubię poprowadzić z nimi dłuższą dyskusję i trochę powymieniać się doświadczeniami. Nie będę ukrywał SEO META in 1 CLICK to żadna rewolucja. Pokazuje dokładnie wszystko to, co dawniej i tak byłem w stanie wyciągnąć sobie z kodu strony. Niemniej, pokazuje to znacznie szybciej i w znacznie bardziej uporządkowany sposób, przystępny także dla tych osób, które nie miały w przeszłości za bardzo do czynienia z kodem.

Dzięki tej wtyczce, jak sama nazwa wskazuje jednym kliknięciem możemy sprawdzić takie dane jak np.:

  • Title, Description i Keywords danej podstrony
  • Adres URL i adres kanoniczny
  • Tag Robots
  • Język strony

SEO Meta in 1 Click

Co więcej, w tej wtyczce można poklikać sobie nawet nieco więcej niż raz i uzyskać informacje między innymi takie jak:

  • Wszystkie nagłówki (h1, h2, h3, h4, h5, h6) i ich ilość
  • Obrazki wraz z tagami alt i title
  • Linki wraz z tagami title
  • Tagi Open Graph i Twitter
  • Dane Schema

Oprócz tego w ostatniej zakładce znajdziemy całkiem sporo linków do stron, które umożliwią dokładne przeanalizowanie innych aspektów tej strony (znajduje się tam m.in. wcześniej wymieniany tu PageSpeed Insights).

2. SimilarWeb – Traffic Rank & Website Analysis

Nie pamiętam dnia, żebym choć raz nie kliknął w ikonkę tej wtyczki. Nie bez powodu zresztą umiejscowiłem ją na moim pasku jako pierwszą ikonka od lewej strony. Używam jej naprawdę regularnie. Być może po prostu jestem trochę ciekawski, ale naprawdę uwielbiam jej prostotę.

Serfując po dowolnej stronie internetowej mogę kliknąć w ikonkę wtyczki i od razu dowiedzieć się jakim cieszy się szacowanym ruchem, jakie miejsce zajmuje w rankigach (globalnym, krajowym i kategorii), oraz zobaczyć kilka innych równie interesujących parametrów związanych chociażby z szacowanym czasem sesji, źródłami ruchu, czy ruchu w danych krajach. Byłoby trochę zbyt pięknie, żeby było prawdziwie, gdyby ta wtyczka wyświetlała te informacje dla każdej strony internetowej. Niestety dla wielu nawet w miarę popularnych stron nie znajdziemy tam żadnych danych, ale w przypadku serwisów ze sporym ruchem z reguły dostaniemy ich całkiem sporo. Warto się pobawić, ale żeby się nie zniechęcić na starcie spróbujcie poanalizować sobie pierw duże serwisy jak np. onet, czy wp (żeby od razu zobaczyć jak to mniej więcej działa).

3. Keyword Surfer

Nawet jeśli zajmujecie się SEO, zapewne nie korzystacie tylko z narzędzi, ale i przy researchu korzystacie z wyszukiwarki Google. Dzięki tej wtyczce wpisując dowolne frazy zobaczycie dane zawierające między innymi szacowany potencjał tej frazy, czy pomysły na inne, zbliżone tematycznie zapytania.

Fajne rozszczerzenie, które nie jest co prawda w moim przypadku głównym źródłem researchu, ale na pewno mi nie przeszkadza, a nieraz dostarcza całkiem przydatnych informacji i inspiracji.

4. Word Counter Plus

Bardzo lubię dane i liczby. Nie przepadam jednak za maniakalnym liczeniem słów, znaków, znaków ze spacjami i tak dalej. Uważam, że warto sprawdzić pod tym kątem naszą konkurencje, ale mimo wszystko tworzenie sztucznie długiego contentu wcale nie jest dla nikogo dobre (a już na pewno nie dla czytelnika). Pisząc tekst można dość łatwo sprawdzić ilość słów chociażby w edytorze (WordPress i wtyczka “Klasyczny Edytor” ma nawet wbudowaną taką funkcję). Chcąc jednak sprawdzić konkurencje możemy przekopiować tekst i wkleić do specjalnego narzędzia służącego do zliczania słów, znaków i tak dalej. Można to jednak zrobić znacznie szybciej z właśnie tą wtyczką. Wystarczy zaznaczyć cały tekst lub jego konkretny fragment, nacisnąć prawym przyciskiem i wybrać kliknąć na pole wtyczki Word Countera.

Word Counter Plus - wtyczka do zliczania słów w tekście

Darmowy planer słów kluczowych

Planerów słów kluczowych jest naprawdę mnóstwo, ale zdecydowana większość z nich działa wyłącznie w modelu płatnym. Jeżeli szukacie czegoś darmowego, co mogłoby się dobrze spisać do nieco mniej wymagających zadań, możecie sięgnąć chociażby do polecanej tu wcześniej wtyczki do przeglądarki Keyword Surfer. Bardzo dobrym wyborem może być też strona ubersuggest, która potrafi dostarczyć naprawdę sporo bardzo jakościowych propozycji i całkiem zgrabnie oszacować potencjalny zasięg konkretnych fraz (pamiętajcie o wcześniejszym zdefiniowaniu konkretnej lokalizacji, bo domyślnie zaznaczone są Stany Zjednoczone). Niestety to narzędzie jest dość mocno limitowane, więc chcąc używać go bez większych ograniczeń warto byłoby pokusić się o płatną wersję lub rozważenie innych tego rodzaju narzędzi jak chociażby ahrefs.