Jak sprawdzić ruch na stronie internetowej?

#SEO_i_Pozycjonowanie
Michał / 6 kwietnia 2021 / ok. 10 minut czytania

Jeżeli chcecie móc sprawdzić ruch na swojej stronie internetowej lub nawet zobaczyć ile osób wchodzi na stronę Waszej konkurencji (i w jaki sposób) – jesteście w dobrym miejscu. Tym razem przedstawię kilka sprawdzonych narzędzi do śledzenia ruchu, z których w większości sam korzystam od co najmniej kilku lat. Od razu zaznaczę, że postaram się tu skupić przede wszystkim na bezpłatnych i nieskomplikowanych rozwiązaniach.

Ostatnio znowu naszły mnie pewne egzystencjalne przemyślenia. Zastanawiałem się między innymi nad swoim hobby… Czy w ogóle jakieś mam? Nie chcę robić sobie na tym blogu zbyt dużej prywaty, bo przychodzicie tu zapewne po konkretną wiedzę, a nie po czytanie jakiegoś pamiętnika. W każdym razie i tak pozwolę sobie jeszcze na chwilę wrócić do swojego pytania. Po tym, gdy zebrałem myśli, wypisałem kilka rzeczy, które sprawiają mi rzeczywistą frajdę i okazało się, że jedną z nich jest właśnie analiza statystyk, obejmująca między innymi sprawdzanie ruchu na moich stronach internetowych. Śledzenie wykresów, porównywanie danych – brzmi jak kompletne nudziarstwo, co? Niekoniecznie.

Uważam, że niemal codzienne śledzenie statystyk (swoich i nie tylko) pozwoliło mi zbudować solidny ruch na niejednej stronie internetowej. Dzięki temu wiedziałem które działania przynoszą najlepsze rezultaty, które podstrony lub wpisy cieszą się największym zainteresowaniem i jak w ogóle użytkownicy dostają się na moją stronę i w końcu – ile spędzają na niej czasu.

Działania oparte wyłącznie o własne przeczucia są trochę jak gra na loterii – może przewidzę wylosowane liczby, a może nie. Z danymi sytuacja jest już nieco inna. Ich poprawna analiza może znacząco wpłynąć na poprawę jakości naszych serwisów, a co za tym idzie – na zdobycie większego ruchu.

Co to ma wspólnego z hobby? Jaką radość daje mi przeglądanie takich danych i wdrażanie na ich podstawie kolejnych poprawek? Całkiem sporą. Uwielbiam to uczucie, gdy we wtorek rano sprawdzam statystyki z poniedziałku i widzę, że jeden z moich wpisów wystrzelił na tyle mocno, że serwis odnotował o 20% więcej użytkowników niż tego samego dnia w poprzednim tygodniu. To bardzo motywujące i prócz samego wskazania odpowiedniego kierunku rozwoju, potrafi naprawdę porządnie napędzić do pracy.

Dość już o zaletach, bo tych przedstawiłem chyba całkiem sporo – jeśli chcesz śledzić statystyki swoich stron – przejdźmy do konkretów.

Jak sprawdzić ruch na swojej stronie internetowej?

Chcąc sprawdzić ilość wejść na swoją stronę internetową, można skorzystać z co najmniej kilku różnych sposobów. Postaram się pokazać kilka z nich. Tych, z których korzystam niemal na co dzień.

Przede wszystkim, żeby sprawdzić ruch, wypadałoby go pierw jakkolwiek mierzyć. W wielu przypadkach da się to oczywiście zrobić analogicznie do sprawdzania ruchu konkurencji (będę pisał o tym niżej), natomiast same dane z reguły nie są wtedy aż tak dokładne i aktualne.

1. Google Analytics

Myślę, że każdy, kto miał choć trochę do czynienia z analizą ruchu w internecie, mógł się spodziewać tego narzędzia na mojej liście. Oferuje ono bezpłatną wersję, pozwalającą na gromadzenie i analizę wielu rozmaitych danych w dość przystępny sposób (nie brakuje też oczywiście możliwości dla bardziej zaawansowanych użytkowników – których przyznam się szczerze – pomimo wielu lat stosowania tego narzędzia nadal w pełni nie zgłębiłem).

Chcąc rozpocząć pracę z Google Analytics, po rejestracji i dodaniu swojej strony wystarczy zaimplementować w niej niewielki kod (rekomendowane jest zrobienie tego w sekcji ). Alternatywnie w WordPressie i niektórych innych popularnych systemach CMS można także skorzystać np. z dedykowanej wtyczki lub nawet miejsca na taki kod.

W WordPress można użyć do tego (i nie tylko) np. wtyczki Site Kit by Google.

Przykładowy panel w Google Analytics

Przykładowy główny panel w Google Analytics z jednego z moich serwisów. Prosty i funkcjonalny, już z niego samego można coś wywnioskować, a to dopiero początek. Jak widać na załączonym obrazku, w tym tygodniu jest na czerwono — tego nie lubię, ale prędzej czy później — czasami się zdarza.

Bardziej szczegółowy wykres
Bardziej szczegółowy wykres z innej strony (z zakładki “Odbiorcy Ogółem”, ustawiony na ostatnie 30 dni). Możemy z niego wyczytać między innymi, że tendencja jest tam ogólnie wzrostowa, był jakiś peak w dzień kobiet i w weekendy ruch trochę spada… Co więcej, można by było popracować nad zwiększeniem ilości sesji i wyświetlanych stron na pojedynczą sejsę (co często zależy to od charakterystyki samej strony, bo mam też serwisy z kilkakrotnie większymi parametrami, aczkolwiek 1,09 to i tak dość słaby współczynnik i z pewnością warto byłoby się nad tym pochylić i na przykład zaproponować użytkownikowi odwiedzenie innych podstron w sidebarze lub bezpośrednio pod treścią). W przypadku sesji na użytkownika być może sprawdziłby się jakiś mailing, albo bardziej aktywne prowadzenie social mediów – tak, by użytkownicy bardziej o nas pamiętali. Ale mniejsza o to, na case study i tego typu rzeczy być może przyjdzie pora kiedy indziej.

 

Najczęściej odwiedzane podstrony

Zestawienie najczęściej odwiedzanych podstron w moim serwisie, również niezwykle przydatna funkcjonalność

Oczywiście to tylko garstka możliwości GA, bo tak naprawdę przedstawiłem tu jedynie 3 najbardziej przydatne rzeczy, z których regularnie korzystam przy analizie ruchu moich stron.

2. Google Search Console

Zostajemy przy Google, a w zasadzie zagłębiamy się jeszcze bardziej właśnie w samo “Google” jako wyszukiwarkę. Google Search Console to narzędzie pozwalające między innymi na:

  • dodanie mapy witryny (sitemapa), oraz pliku robots.txt strony
  • śledzenie ruchu strony pochodzącego z wyszukiwarki Google z podziałem na poszczególne podstrony i słowa kluczowe
  • otrzymywanie raportów z obsługi strony na urządzeniach mobilnych
  • sprawdzanie podstawowych wskaźników internetowych (aktualizacja Core Web Vitals)
  • analizowanie linków zewnętrznych i wewnętrznych, a także witryn z największą liczbą linków przychodzących

 

Przykładowy panel w Google Search Console

Ogólne podsumowanie ostatnich 3 miesięcy w wyszukiwarce dla jednej z moich stron. Można w nim zaznaczać i odznaczać poszczególne parametry i włączyć np. wykres ze średnią pozycją, czy CTRem. W lewym górnym rogu można zmienić konkretny okres, dla którego mają wyświetlać się dane, oraz typ wyszukiwania.

 

Zestawienie poszczególnych zapytań

Dzięki zestawieniom dotyczących poszczególnych zapytań, czy stron w łatwy sposób można dowiedzieć się, co tak naprawdę ma duży potencjał, a także po kliknięciu zobaczyć zmiany na wykresie (czy poszczególne parametry na przestrzeni czasu się poprawiają, czy może przeciwnie). W tym przypadku widać, że 3 zapytanie od góry ma potencjał na spory ruch i gdyby wskoczyć na wyższą pozycję – prawdopodobnie udałoby się go zdobyć jeszcze więcej – jest więc o co walczyć. W przypadku 2 zapytania od góry mamy do czynienia z kiepskim CTR pomimo dość wysokiej pozycji (TOP 2). Wiem, że moja strona jest dobrze dopasowana do tej frazy, więc bez sprawdzania strzelam, że jest tam tak zwany Featured Snippet. Sprawdzam – miałem rację. W tym przypadku, aby zdobyć większy ruch dobrze by było spróbować wbić się właśnie w to miejsce.

 

Karta stan w Google Search Console

Ostatnim miejscem, które chciałbym pokazać w GSC przy okazji tego wpisu jest karta stan. Dlaczego akurat ją? Bo w przeszłości parę razy ocaliła mi tyłek. Dobrze pamiętam chociażby grudzień 2019 roku. Na jednej z moich stron (swoją drogą dobrze rokującej) ruch z dnia na dzień spadł o kilkadziesiąt procent. Wiedziałem, że była jakaś aktualizacja, wiedziałem, że w przypadku tej strony mogę liczyć na spadki, ale nie miałem pojęcia, dlaczego dostało mi się aż tak bardzo. Okazało się, że o kilkadziesiąt procent spadł nie tylko ruch, ale i ilość prawidłowo zindeksowanych stron. To z kolei naprowadziło mnie na źródło problemu i pomogło mi po kilku eksperymentach wyeliminować kłopot.

Chcąc dodać swoją stronę internetową do Google Search Console, wystarczy zalogować się tam kontem Google, do którego mamy podpięty Analytics i wprowadzić jej adres. Alternatywną metodą może być dodanie na swoją stronę (np. przez FTP) specjalnego, wygenerowanego po dodaniu nazwy strony pliku HTML, który również powinien Wam umożliwić poprawną weryfikację.

3. Bing Webmaster Tools

Narzędzie działające na bardzo podobnej zasadzie jak wyżej omawiany Google Search Console, z tą różnicą, że działa nie dla Google, a dla Binga. Moim zdaniem również warto dodać do niego swoje strony i sitemapy. Co ciekawe, gdy dodawałem tam swoje strony – miałem możliwość zaimportowania ich z Google Search Console, co w przypadku większej ilości może się to okazać naprawdę bardzo wygodną funkcjonalnością.

Jak sprawdzić ruch na stronie internetowej konkurencji?

Jedną z najciekawszych rzeczy w tych całych analizach ruchu jest oczywiście możliwość analizy także swojej konkurencji, czy w zasadzie, jakiej tam strony chcecie. W pierwszej chwili może wydawać się to przełomowe, bo nauka na ich błędach i sukcesach może okazać się pomocna również dla nas, ale w drugiej… Uświadomimy sobie, że oni także mogą mieć dostęp do podobnych narzędzi i w ten sam sposób niejako podglądać także nasze rezultaty. Na to drugie nie mamy większego wpływu, dlatego rachunek jest chyba prosty – jeżeli jest to możliwe, warto spróbować. Piszę o możliwości nie bez powodu. Nie zawsze jest to zero-jedynkowe, bo wszystko zależy między innymi od źródeł ruchu. W przypadku, gdy większość stanowią SERPy (strony wyników wyszukiwania), dzięki niektórym narzędziom można zmierzyć to ze stosunkowo niewielkim marginesem błędu. Nie zawsze jednak się tak dzieje, co więcej, często zdarza się, że strona jest zbyt mało popularna/jest na jej temat zbyt mało danych, przez co i tak nie uzyskamy żadnej konkretnej odpowiedzi.

Poniżej przedstawiam kilka narzędzi umożliwiających bezpłatne sprawdzenie takiego ruchu:

1. SimilarWeb

Wstawiam to narzędzie na samym początku nieprzypadkowo. Po prostu cholernie je uwielbiam. Zanim zacznę je zachwalać, muszę zaznaczyć, że jak prawie wszystko (zwłaszcza co darmowe) ma oczywiście jakieś tam swoje wady braki. Przede wszystkim, zwykle nadaje się jedynie do analizy stron z naprawdę sporym ruchem. Niestety, z moich obserwacji wynika, że większości stron po prostu nie jestem w stanie przeanalizować, bo nie ma o nich żadnych danych. Podejrzewam, że Webporady.pl też tam nie przeanalizujecie, chociaż… Obym się mylił, bo świadczyłoby to prawdopodobnie o całkiem sporym ruchu, znacznie przekraczającym sufit, który sobie wyliczyłem kilka dni przed pisaniem tych słów (to jeden z pierwszych wpisów), lub o jakiejś aktualizacji narzędzia, na co nomen omen również bym się nie pogniewał.

W raportach z SimilarWeb możemy znaleźć dane takie jak między innymi:

  • Miesięczna ilość wizyt na stronie, oraz wykres przedstawiający ją na tle 6 poprzednich miesięcy. Tutaj pozwolę sobie zaznaczyć, że w przypadku niezweryfikowanych stron nie są one jakoś super dokładne. W przypadku moich projektów (gdzie mam pełen dostęp do statystyk) te dane były najbardziej adekwatne, gdy zakładałem, że Ilość Wizyt na SimilarWeb = Ilość unikalnych użytkowników (w miesiącu). Przy czym, ilość unikalnych użytkowników mierzyłem dla poszczególnych dni, przykładowo mając 5000 unikalnych dziennie przeliczałem to * 30 – wtedy zwykle wychodziły mi wyniki dość bliskie stanu faktycznego i tak też obliczam to do dziś.
  • Średni czas sesji (w moim przypadku różnił się jedynie o kilka procent względem tego co podaje Analytics, więc super)
  • Strony na wizytę (również kilka procent, naprawdę niemal nieznacząca różnica)
  • Współczynnik odrzuceń (jak wyżej, dokładniejsze niż bym się spodziewał)
  • Dane o procentowym ruchu z poszczególnych państw
  • Źródła ruchu (bezpośrednie, z odnośników, z wyszukiwarek, z social mediów itd.)
  • Strony dostarczające największy ruch poprzez linki
  • Top 5 najpopularniejszych słów kluczowych w wyszukiwarkach
  • Podobne strony, konkurenci

Trochę się rozpisałem przy tych punktach, prawda? Wisienka będzie na sam koniec, bo zapomniałbym o jednej z najważniejszych rzeczy:

SimilarWeb posiada także darmową wtyczkę do przeglądarki (wtyczka Chromewtyczka Firefox), która według mnie jest po prostu niesamowita. Dzięki niej będąc na dowolnej stronie możecie po prostu nacisnąć na tą ikonę tej wtyczki i jeżeli dane dotyczące tej strony znajdują się w SimilarWeb, w bardzo przystępny sposób wyświetlą się dane na temat tej witryny.

Wtyczka SimilarWeb

 

2. Ubersuggest

Info: Przed użyciem pamiętajcie, aby oprócz domeny/słowa kluczowego wprowadzić także region, który Was interesuje.

Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu sam Ubersuggest wystarczał mi praktycznie do wszystkich działań związanych z SEO. Było to narzędzie polecane przez wielu specjalistów, jako coś doskonałego na start, świetnego przede wszystkim dla niewielkich, bardziej hobbystycznych twórców. Czasy się zmieniają, więc zmienił się także Ubersuggest.  Nie jest już tak super bezpłatny jak dawniej, ale na ten moment i tak pozwala na darmowe sprawdzenie trzech konkurentów/fraz kluczowych dziennie.

Ubersggest poza naprawdę dokładnym pokazywaniem ruchu organicznego, czy samych słów kluczowych, pokazuje też najpopularniejsze strony w serwisie i słowa kluczowe (w darmowej wersji pokazywał mi maksymalnie 10 stron, ale zarazem całkiem sporo słów kluczowych).

Poza samą stroną, Ubersuggest oferuje także całkiem niezłą darmową wtyczkę, która w wynikach wyszukiwania Google pokazuje przybliżoną miesięczną ilość wyszukiwań danej frazy, szacowaną “trudność” SEO, czy nawet historię popularności na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Inne ciekawe narzędzia do sprawdzania ruchu

Przedstawiłem tu kilka swoich ulubionych rozwiązań, które całkiem nieźle sprawują się w bezpłatnych pakietach, albo po prostu są bezpłatne. Nie zmienia to jednak faktu, że nikt nie lubi za dużych limitów i do profesjonalnej pracy z SEO, czy analizą ruchu, warto by było zainwestować w jakieś narzędzie pozwalające na analizę ruchu i potencjału w wyszukiwarkach jak np. ahrefssemstorm, czy senuto.

Wiele z tego rodzaju narzędzi oferuje także bezpłatne lub niedrogie okresy próbne, więc tym bardziej warto sprawdzić możliwości i zobaczyć, czy wpłynie to na komfort i jakość Waszej pracy.